piątek, 27 listopada 2009

Co Antkowi sie dzieje w brzuchu

Mama relacjonuje:

Siedzimy przy sniadaniu i antkowi burczy w brzuchu.
A poniewaz ostatnio bawi sie tylko narzedziami taty to mowi:

- Mamo, mamo, w brzuchu mi wierci, slyszysz?

czwartek, 19 listopada 2009

Hit miesiaca

Spacerek po wsi. Mijamy wiejski krzyz z Jezusem. Jezus sporych rozmiarow, klasycznie nagi, przewiazany tylko w pasie. Antek oglada go w skupieniu:

- Kto to jest, mama?
- To jest Pan Jezus.
- Tak, Pan Jezus.

Jedziemy dalej, nagle Antek spoglada na nagie stopy Jezusa:

- Antek chce panu zrobic gili-gili!!

Podroz przez pola.

Droga od nianki Antka do jego domu prowadzi przez pola na granicy szwajcarsko-francuskiej. Nianka mieszka na przedmiesciach Genewy, a mama i tata Antka mieszkaja we wsi Ballaison, ok. 10km za granica, po stronie francuskiej.

Codziennie mama odwozi synka do nianki, do jej domowego przedszkola, a wieczorem odbiera go po drodze z pracy i wiezie do domu. Synek z tylniego siedzenia relacjonuje widoki, najbardziej interesuja go zwierzeta oraz wszelkiego rodzaju pojazdy. Ktoregos dnia samochod mamy mijal wielki traktor:

- Mama, patrz! Traktor, ale wielki!
- Tak, synku. A jakiego jest koloru?
- Niebieski traktor mama!
- Tak, bardzo dobrze.

Traktor przejechal, za traktorem pojawil sie na drodze motocyklista.

- Mama, patrz motor!
- Tak, synku.
- Mama, motor goni traktora?!

Brat i siostra 1

Obiad. Tata karmi synka, jak zwykle idzie ciezko, bo synek jest niejadkiem i do tego kreci sie na swoim krzeselku niemilosiernie i interesuje go wszystko dookola. Poza jedzeniem.
Jego wzrok laduje na obrusie, a konkretnie na zastyglej plamie, ktora pewnie jest pamiatka po poprzednim posilku, przy ktorym nie obylo sie bez chlapania.

- Co to tatusiu?
- Nie wiem, jedz prosze.
- Ale, co to jest, tata??
- Plama.
- Plama? Tak?
- Tak
- Maja kupe zrobila?

sobota, 7 listopada 2009

Mama i Antek tankuja benzyne

Mama wraca z Antkiem od nianki. Po drodze zatrzymuja sie zatankowac samochod mamy. Antek widzi dystrybutory ze szlauchami i mowi do mamy:

- Musisz mama nalac wody do samochodu?

Pierwsze tlumaczenie

Od jakiegos czasu Antek zyje nadejsciem Swietego Mikolaja, ktory przyniesie "plezent".

Wie, ze nastapi to wtedy gdy snieg spadnie i beda wakacje. Tak powiedziala mu mama. Mniej wiecej 3x dziennie o roznych porach Synek rozpoczyna litanie, ktora brzmi w skrocie tak:
- Bedzie snieg i przyjdzie Mikolaj i da Antkowi prezent, a Antek mu da ufy!

(ufa=smoczek, jest uklad, ze Antek ma oddac Mikolajowi wszystkie smoczki i tym samym definitywnie sie z nimi rozstac).

Dzisiaj rano Synek uzupelnil repertuar zapowiedzi swiatecznej, ale - ku zdumieniu rodzicow - czesciowo po francusku. Rozmowa byla b. trudna i wygladala tak:

- Beda "łakąś" i bedzie Mikołaj.
- Co będzie Synku?
- Łakąś!!!
- Co?!!!!
- Łakąś przecież!
- Nie rozumiemy!
- yyyy, wa-ka-cje będą!

Okazało się, że Antek mowił do nas: "vacances", czyli wakacje wlasnie :(