Od jakiegos czasu Antek zyje nadejsciem Swietego Mikolaja, ktory przyniesie "plezent".
Wie, ze nastapi to wtedy gdy snieg spadnie i beda wakacje. Tak powiedziala mu mama. Mniej wiecej 3x dziennie o roznych porach Synek rozpoczyna litanie, ktora brzmi w skrocie tak:
- Bedzie snieg i przyjdzie Mikolaj i da Antkowi prezent, a Antek mu da ufy!
(ufa=smoczek, jest uklad, ze Antek ma oddac Mikolajowi wszystkie smoczki i tym samym definitywnie sie z nimi rozstac).
Dzisiaj rano Synek uzupelnil repertuar zapowiedzi swiatecznej, ale - ku zdumieniu rodzicow - czesciowo po francusku. Rozmowa byla b. trudna i wygladala tak:
- Beda "łakąś" i bedzie Mikołaj.
- Co będzie Synku?
- Łakąś!!!
- Co?!!!!
- Łakąś przecież!
- Nie rozumiemy!
- yyyy, wa-ka-cje będą!
Okazało się, że Antek mowił do nas: "vacances", czyli wakacje wlasnie :(
sobota, 7 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz