Niedzielny poranek. 8 rano punktualnie z pokoju dzieci dobywa sie radosne:
- Tatusiuuuu!
To znak, ze Antka trzeba szybko wyciagnac z lozeczka, inaczej zaraz obudzi swoja mlodsza siostre, ktora na szczescie sypia dluzej.
Wracamy do sypialni rodzicow. Antek krzyczy radosnie do nieprzytomnej mamy, ktora 0 5 rano karmila Maje:
- Czesc mamusia!
Rodzice klada sie i zamykaja oczy w plonnej nadziei, ze synek jeszcze zasnie. Synek zapala nocna lampke i zaczyna buszowac dookola lozka. Znajduje predko telefon komorkowy taty. Bierze go do raczek i energicznie wciska guziczki na klawiaturze. Po chwili z telefonu slychac damski glos, ktory mowi ze smiechem:
- Bonjour Antoni!
Synek odpowiada niepewnie:
- Bonjour...
Damski glos:
- Ca va?
Synek juz calkiem zdziwiony:
- Oui....
Po czym wciska telefon tacie i mowi szeptem:
- Tata, tu pani jest!
(okazalo sie, ze wybral jakos ostatni numer i zadzwonil do przyjaciol rodzicow... podobno nie pierwszy juz raz!!)
niedziela, 27 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz