piątek, 21 sierpnia 2009

Podjadamy sliwki.

W ogrodku na drzewie dojrzaly wlasnie mirabelki. Sa male, zolte, b. slodkie i jest ich b. duzo.
Mama postanowila robic z nimi ciasta, co by sie nie marnowaly.
Antoni chetnie dolaczyl do pieczenia. Przysunal sobie stolek do blatu kuchennego i wspial sie na niego, tak by akurat stanac naprzeciw garnka z wydrylowanymi sliwkami.
Wzial jedna, druga, trzecia...
- Mmm, dobre!

Mama mowi: - Nie jedz za duzo sliwek.
Antek (biorac kolejna): - Dobre!
Mama (bardziej znieciepliwiona): - Moze juz wystarczy?
Antek (zdziwiony): - Przeciez duzo jest jeszcze?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz